Dlaczego cisza budzi niepokój? Psychologia ciszy i oczekiwania
W SKRÓCIE
- Dlaczego boimy się ciszy? – ta nie zawsze uspokaja. Gdy pojawia się w sytuacji, w której spodziewamy się kolejnego dźwięku lub zagrożenia, może zwiększać uwagę i oczekiwanie.
- Najważniejszy nie jest sam brak dźwięku, lecz utrata informacji.
- Groza wykorzystuje więc ciszę nie po to, żeby odbiorca przestał słuchać. Przeciwnie — sprawia, że zaczyna słuchać znacznie uważniej.
W nocy łatwo zauważyć dźwięki, na które w ciągu dnia właściwie nie zwracamy uwagi. Szum samochodów za oknem. Pracującą lodówkę. Windę zatrzymującą się kilka pięter niżej. Kroki na klatce schodowej. Dopóki wszystkie te odgłosy są na swoim miejscu, zwykle pozostają częścią tła.
Ciekawiej robi się wtedy, gdy jeden z nich nagle znika. Lodówka przestaje pracować. Ruch za oknem cichnie. Kroki urywają się dokładnie w chwili, kiedy spodziewaliśmy się usłyszeć następny. Wtedy cisza przestaje być po prostu spokojem. Zaczynamy słuchać.
I właśnie ten moment od dawna wykorzystują filmy i gry grozy. Nie chodzi tylko o usunięcie muzyki czy ściszenie otoczenia. Dobrze użyta cisza zmienia sposób, w jaki odbieramy każdy kolejny sygnał. Skoro niczego nie słychać, niewielki trzask, oddech albo skrzypnięcie podłogi nagle może mieć znaczenie.
Cisza nie jest po prostu brakiem dźwięku
Najprostsze wyjaśnienie wydaje się oczywiste: kiedy robi się cicho, po prostu przestajemy coś słyszeć. Dźwięk znika i zostaje pusta przestrzeń pomiędzy jednym bodźcem a następnym.
Tyle że nasze doświadczenie ciszy nie zawsze tak wygląda. Potrafimy zauważyć jej początek, określić, że trwała krótko albo długo, a czasem wręcz wskazać moment, w którym coś „ucichło”. Cisza może więc być czymś więcej niż neutralnym tłem.
W 2023 roku Rui Zhe Goh, Ian Phillips i Chaz Firestone z Johns Hopkins University przeprowadzili serię siedmiu eksperymentów dotyczących właśnie tego problemu. Uczestnicy słuchali ciągłego szumu otoczenia, który był przerywany okresami ciszy. Badacze wykorzystali znane złudzenia związane z postrzeganiem czasu, ale zamiast dźwięków wstawili w nie ciszę. Okazało się, że przerwy zachowywały się pod tym względem podobnie do zdarzeń dźwiękowych. Autorzy uznali to za argument, że system słuchowy może tworzyć reprezentację samego momentu ciszy, a nie jedynie po fakcie wnioskować, że niczego nie usłyszeliśmy.
To rozróżnienie jest subtelne, ale dla grozy bardzo użyteczne. Cisza nie musi być pustą przestrzenią, którą twórca pozostawia pomiędzy ważniejszymi elementami sceny. Może sama stać się jednym z tych elementów.
Warto jednak uważać, żeby nie wyciągnąć z badania zbyt dalekiego wniosku. Eksperyment nie sprawdzał, czy cisza wywołuje lęk ani dlaczego działa w filmie. Dotyczył percepcji. Dopiero kiedy połączymy ten wynik z wiedzą o przewidywaniu i oczekiwaniu, zaczyna pojawiać się mechanizm przydatny do zrozumienia grozy. Bo najbardziej interesująca cisza zwykle pojawia się nie wtedy, gdy od początku niczego nie słyszymy.
Pojawia się wtedy, gdy coś powinno być słychać, ale przestaje.

Kiedy dźwięk znika, zaczynamy czekać
Wyobraźmy sobie prosty rytm: trzy uderzenia w rurę, pojawiające się zawsze w takim samym odstępie. Słuchamy kilkakrotnie, a potem:
Pierwsze.
Drugie.
I nagle nic.
Nie trzeba wiedzieć, skąd pochodził dźwięk, żeby przez chwilę czekać na trzeci. Poprzednie dwa stworzyły już pewien wzór. Cisza pojawiająca się w miejscu kolejnego uderzenia nie jest więc obojętna. Łamie przewidywanie.
Neurobiologia zna zjawisko określane jako omission response — reakcję pojawiającą się wtedy, gdy oczekiwany bodziec nie występuje. Przegląd badań opublikowany w Neuroscience & Biobehavioral Reviews opisuje takie odpowiedzi jako jeden ze sposobów badania predykcyjnej pracy układu słuchowego. Ich siła może zależeć między innymi od tego, jak przewidywalny i istotny był pominięty dźwięk. Znów nie oznacza to, że mózg ma specjalną „reakcję strachu na ciszę”. Badania dotyczą znacznie bardziej podstawowego procesu: przewidywania tego, co powinno wydarzyć się za chwilę, i wykrywania różnicy między przewidywaniem a rzeczywistym bodźcem.
Groza może jednak wykorzystać dokładnie tę właściwość. Jeśli przez kilka sekund słyszymy kroki dochodzące zza ściany, każdy kolejny krok dostarcza nam informacji. Ktoś się porusza. Kierunek można mniej więcej określić. Odstępy między krokami mówią coś o tempie. Nawet jeśli sytuacja jest nieprzyjemna, dźwięk pozwala ją śledzić.
A potem kroki się zatrzymują.
Problem polega na tym, że zagrożenie nie znika razem z dźwiękiem. Znosi się tylko informacja o jego ruchu. To ważna różnica. Cisza nie zabiera nam obiektu, którego się boimy. Zabiera możliwość dalszego sprawdzania, co ten obiekt robi.
Od tej chwili każde możliwe wyjaśnienie staje się otwarte. Ktoś nadal stoi po drugiej stronie ściany. Odszedł. Zawrócił. Zbliżył się do drzwi. A może od początku źle oceniliśmy położenie dźwięku. Im mniej nowych danych, tym więcej pracy musi wykonać przewidywanie.
To właśnie tutaj cisza zaczyna łączyć się z szerszym mechanizmem strachu przed nieznanym. Nie zawsze potrzebujemy całkowitego braku informacji. Czasem znacznie bardziej skuteczna jest informacja niepełna: wystarczająca, aby przewidzieć zagrożenie, ale zbyt mała, żeby je dokładnie ocenić.
Dlaczego oczekiwanie potrafi być gorsze od samego zagrożenia?
Samo przewidywanie nie wystarcza jeszcze do stworzenia napięcia. Nie czekamy z niepokojem na każdy dźwięk, który może pojawić się w ciągu następnych kilku sekund. Znaczenie ma kontekst.
Jeżeli leżymy w łóżku i wiemy, że za ścianą mieszka sąsiad, jego kroki raczej nie uruchomią całej serii niepokojących przewidywań. Jeśli jednak wcześniej usłyszeliśmy, jak ktoś próbuje nacisnąć klamkę naszych drzwi, identyczny dźwięk zaczyna znaczyć coś zupełnie innego. Nie zmieniły się kroki. Zmieniło się to, czego po nich oczekujemy.
Dan Grupe i Jack Nitschke w swoim przeglądzie poświęconym niepewności i antycypacji zagrożenia opisują lęk jako stan silnie skierowany ku przyszłości. Niepewność dotycząca możliwego zagrożenia może zwiększać uwagę skierowaną na sygnały zagrożenia i skłaniać do ciągłego przewidywania tego, co wydarzy się dalej. Ich model dotyczy psychologii lęku, a nie konstrukcji filmowej, ale dobrze pokazuje podstawową zależność: potencjalne przyszłe zdarzenie może wpływać na nas jeszcze zanim rzeczywiście nastąpi.
Podobny problem pojawia się w badaniach nad napięciem i suspensem. Moritz Lehne i Stefan Koelsch zaproponowali model, w którym napięcie powstaje między innymi wtedy, gdy sytuacja uruchamia przewidywania dotyczące przyszłych, emocjonalnie istotnych zdarzeń. Niepewność może dotyczyć tego, co nastąpi, czy nastąpi, ale również kiedy. Ten ostatni wariant jest szczególnie ważny w grozie.
Widz często doskonale wie, że coś za chwilę się wydarzy. Postać weszła do ciemnego pomieszczenia. Kamera została ustawiona tak, żeby w tle zostało zbyt dużo pustej przestrzeni. Muzyka zniknęła. Bohater zaczyna powoli zbliżać się do drzwi. Nie pytamy już: „czy coś się stanie?”. Wtedy czekamy już tylko na moment.
Dlatego dobrze zbudowana cisza nie musi tworzyć pełnej niepewności. Czasem działa odwrotnie: upewnia nas, że scena zmierza w stronę zdarzenia, a jednocześnie odmawia informacji o chwili, w której ono nastąpi. To dlatego kilka sekund oczekiwania może być bardziej napięte niż samo pojawienie się zagrożenia. Kiedy zdarzenie w końcu następuje, jedna z najważniejszych niewiadomych zostaje rozwiązana. W ciszy nadal pozostaje otwarta.
A Quiet Place — kiedy każdy dźwięk może zdradzić człowieka
A Quiet Place to film wyreżyserowany przez Johna Krasinskiego z 2018 roku, w którym ludzie próbują przetrwać w świecie opanowanym przez stworzenia reagujące na dźwięk. Samo wydanie odgłosu może zdradzić położenie bohatera, więc cisza nie jest tutaj wyłącznie środkiem stylistycznym. Jest jedną z podstawowych reguł świata.
Dzięki temu film może zrobić coś rzadkiego: sprawić, że zwyczajne odgłosy przestają być zwyczajne. Przesunięcie przedmiotu. Kropla wody. Odsunięcie drzwi. Dotknięcie powierzchni, która może zaskrzypieć. W większości filmów takie dźwięki należą do tła. Tutaj każdy z nich niesie informację o możliwej konsekwencji.
Projektanci dźwięku Ethan Van der Ryn i Erik Aadahl opowiadali, że jednym z podstawowych eksperymentów podczas pracy nad filmem było sprawdzanie, jak daleko mogą redukować warstwę dźwiękową. Aadahl zwracał uwagę, że odejmowanie dźwięku sprawiało, iż publiczność zaczynała słuchać uważniej. Zespół pracował też nad różnymi poziomami ciszy: od bardzo spokojnego otoczenia aż po całkowitą cyfrową ciszę pojawiającą się w scenach związanych z perspektywą niesłyszącej Regan. To ważne, bo A Quiet Place pokazuje dwie rzeczy jednocześnie.
Po pierwsze, cisza zwiększa znaczenie sygnałów. Jeżeli świat filmu jest głośny, pojedynczy szelest może zginąć w tle. Jeśli większość tła usuniemy, szelest zaczyna dominować nad sceną.
Po drugie, film uczy widza, że dźwięk ma konsekwencje. Nie słuchamy więc neutralnie. Każdy odgłos natychmiast prowadzi do pytania: czy ktoś go usłyszał?
Właśnie to zmienia zwykłe słyszenie w oczekiwanie. Projektanci nie ograniczali zresztą tego mechanizmu do ludzi. W świecie filmu również zwierzęta mają funkcjonować zgodnie z logiką, w której wyróżniający się odgłos oznacza niebezpieczeństwo. Dzięki temu cisza nie wygląda jak artystyczny efekt nałożony na film z zewnątrz. Jest częścią środowiska, w którym żyją bohaterowie.
Szczególnie ciekawa jest perspektywa Regan Abbott, córki głównych bohaterów, która jest niesłysząca i korzysta z implantu ślimakowego. Dla niej świat filmu od początku funkcjonuje inaczej niż dla pozostałych postaci: kiedy narracja przechodzi do jej punktu widzenia, dźwięk może zostać niemal całkowicie wyciszony, a widz na chwilę traci dostęp do informacji, które normalnie traktuje jako oczywiste. Ma to znaczenie właśnie dlatego, że w świecie A Quiet Place słuch jest podstawowym narzędziem rozpoznawania zagrożenia — stworzenia reagują na dźwięk, a bohaterowie stale kontrolują własne odgłosy i nasłuchują otoczenia. Perspektywa Regan odwraca tę zasadę: widz może zobaczyć potencjalne zagrożenie, ale nie usłyszy sygnałów, które pozwoliłyby ocenić jego położenie lub odległość. Cisza przestaje więc być tylko stylistycznym zabiegiem i staje się ograniczeniem informacji, którego doświadcza razem z bohaterką. Normalnie twórca mógłby w tym miejscu zwiększać głośność. A Quiet Place robi coś przeciwnego. Odbiera widzowi kolejną warstwę informacji.
Hereditary — cisza, która nie pozwala przejść dalej
[UWAGA: dalsza część sekcji zawiera istotne spoilery dotyczące filmu Hereditary.]
Hereditary (Dziedzictwo. Hereditary) to debiutancki pełnometrażowy film Ariego Astera z 2018 roku. W przeciwieństwie do A Quiet Place bohaterowie nie muszą zachowywać ciszy, żeby przeżyć. Film używa jej więc w zupełnie innym celu.
Jedną z najważniejszych scen poprzedza wypadek, w którym ginie bohater: Charlie. Peter zatrzymuje samochód i pozostaje za kierownicą. Wie, co się wydarzyło, ale nie odwraca głowy. W tym momencie gwałtowny montaż albo głośna muzyka mogłyby dać widzowi możliwość natychmiastowego przejścia do następnego emocjonalnego zdarzenia. Film jednak tego nie robi. Zostaje z Peterem.
Projektant dźwięku Lewis Goldstein opisywał tę scenę jako wyjątkowo cichą. W pejzażu pozostają odległy wiatr, delikatne odgłosy stygnącego samochodu, pojedynczy świerszcz oraz oddech bohatera. Kamera również nie spieszy się z rozwiązaniem sytuacji.
Tutaj cisza działa inaczej niż w A Quiet Place. Nie zastanawiamy się przede wszystkim, czy dźwięk przyciągnie zagrożenie. Czekamy na reakcję. Peter musi w końcu spojrzeć za siebie. Musi wrócić do domu. Rodzice muszą odkryć, co się stało. Każdy kolejny etap jest nieunikniony, ale film pozwala nam pozostać w chwili, w której żaden z nich jeszcze nie nastąpił. To bardzo czysta forma oczekiwania.
Wiemy więcej niż bohaterowie znajdujący się później w domu, ale jednocześnie sami czekamy na rozwiązanie sytuacji, którego wcale nie chcemy zobaczyć. Cisza przedłuża ten stan, zamiast go łagodzić. Podobny zabieg pojawia się w innych fragmentach filmu. Goldstein i mixer dźwięku Tom Ryan opisywali scenę snu, w której dialog został celowo oczyszczony z tła tak mocno, że bohaterowie mieli znaleźć się dźwiękowo niemal w próżni. W innych miejscach twórcy zostawiali ledwie słyszalne skrzypnięcia, ruchy czy odgłosy domu, czasem umieszczając je tak subtelnie, że można ich świadomie nie zarejestrować.
To prowadzi do ciekawej różnicy. W A Quiet Place pojedynczy dźwięk jest ważny, ponieważ może mieć konsekwencję dla bohatera. W Hereditary może być ważny dlatego, że nie wiemy jeszcze, czy w ogóle powinniśmy uznać go za informację. Skrzypnięcie starego domu może być tylko skrzypnięciem. Dopóki film nie nauczy nas słuchać go inaczej.
Alan Wake 2 — kiedy gracz sam zaczyna nasłuchiwać
Film może zmusić widza do czekania, ale o tempie sceny nadal decyduje montaż. Gra ma do dyspozycji jeszcze jeden element: decyzję gracza.
Alan Wake 2, wydane w 2023 roku przez Remedy Entertainment, prowadzi gracza między realistycznymi lasami stanu Waszyngton a znacznie mniej stabilną rzeczywistością Dark Place. Dźwięk ma w tej konstrukcji szczególną rolę, bo przestrzeni nie tylko słuchamy. Musimy się przez nią poruszać.
Zespół audio Remedy świadomie unikał ciągłego wypełniania gry muzyką i efektami. Thomas Holmes, jeden z projektantów dźwięku, opisywał ciszę jako ważną część projektowania realistycznego Waszyngtonu. Co ciekawe, „cisza” w Alan Wake 2 niemal nigdy nie jest rzeczywistym brakiem dźwięku. Składają się na nią drobne sygnały: trzask gałęzi, szelest drzewa, skrzypnięcie podłogi, deszcz uderzający o szybę, kroki bohaterki czy jej oddech. To właśnie ten detal jest najważniejszy.
Całkowita cisza mogłaby po prostu odciąć gracza od świata. Alan Wake 2 robi coś bardziej użytecznego: pozostawia wystarczająco dużo informacji, żeby świat nadal wydawał się realny, ale usuwa nadmiar dźwięków, które mogłyby zamaskować drobne zmiany. W efekcie trzask gałęzi nie jest tylko elementem atmosfery. Może oznaczać, że coś znajduje się za plecami. A może być też zwykłym odgłosem lasu. Gracz nie wie.
W filmie taka niepewność może trwać dokładnie tyle, ile zaplanował reżyser. W grze trzeba jeszcze zdecydować, co zrobić z otrzymaną informacją. Iść dalej? Odwrócić się? Sprawdzić miejsce, z którego dochodził dźwięk? Zignorować go?
To nie oznacza, że interaktywność automatycznie wzmacnia każdy rodzaj napięcia. Tutaj jednak dobrze współpracuje z ograniczeniem informacji. Skoro gracz sam odpowiada za następny ruch, niewielki sygnał może zmienić nie tylko jego interpretację sceny, ale również zachowanie.
Zespół Remedy zwracał uwagę także na inne zastosowanie dźwięku. Intensywny deszcz potrafi zwiększyć poczucie zanurzenia, ale jednocześnie utrudnia słyszenie możliwych zagrożeń. To ciekawy kontrapunkt dla ciszy. Nie tylko brak dźwięku ogranicza informację. Czasem robi to również jego nadmiar. W obu przypadkach problem pozostaje podobny: gracz traci pewność, czy słyszy wystarczająco dużo, żeby właściwie ocenić otoczenie.

Ograniczony pejzaż dźwiękowy sprawia, że w lesie znaczenia nabierają kroki, oddech i pojedyncze odgłosy otoczenia. Alan Wake 2, Remedy Entertainment / Epic Games.Cisza działa, bo nadaje znaczenie temu, co ją przerwie
Trzy przykłady wykorzystują podobne narzędzie, ale nie robią z nim tego samego. W A Quiet Place cisza sprawia, że każdy odgłos może zdradzić człowieka. W Hereditary wydłuża oczekiwanie na coś, co już stało się nieuniknione, albo pozwala drobnym dźwiękom domu pojawiać się na granicy świadomej uwagi. W Alan Wake 2 oczyszcza przestrzeń na tyle, żeby gracz sam zaczął oceniać znaczenie każdego trzasku i szelestu. Łączy je coś bardziej podstawowego: cisza zmienia wartość informacji.
Jeżeli otoczenie jest pełne dźwięków, większość z nich można zignorować. Układ słuchowy ma za dużo pracy, żeby świadomie analizować każdy szczegół. Kiedy pejzaż zostaje zredukowany, pojedynczy sygnał zaczyna się wyróżniać. Ale to nadal nie wystarcza. Trzask w spokojnym domu może pozostać trzaskiem. Żeby powstało napięcie, wcześniej musi pojawić się możliwość znaczącego zdarzenia.
Dlatego twórcy najpierw ustanawiają problem. W A Quiet Place wiemy, że hałas może zostać wykryty. W Hereditary wiemy, że w rodzinie i domu dzieje się coś, czego bohaterowie nie rozumieją. W Alan Wake 2 wiemy, że pozornie realistyczna przestrzeń może zawierać zagrożenie. Dopiero później można zrobić się cicho. Od tej chwili odbiorca sam zaczyna pracować. Szuka sygnału. Próbuje przewidzieć kolejne zdarzenie. Zastanawia się, czy dźwięk był przypadkowy. Czeka, aż pojawi się następny. Właśnie dlatego cisza tak dobrze współpracuje z niewidocznym zagrożeniem.
ZOBACZ TAKŻE
Obcy – ósmy pasażer Nostromo — dlaczego potwór przeraża najbardziej, kiedy go nie widzimy?
W serii filmów Obcy ograniczana jest przede wszystkim informacja wzrokowa: potwora długo nie można dokładnie zobaczyć ani przewidzieć jego położenia. Cisza może zrobić ze słuchem coś bardzo podobnego. Nie musi ukryć zagrożenia całkowicie. Wystarczy, że przestanie mówić nam, gdzie ono jest i co właśnie robi. To chyba najważniejszy paradoks tego mechanizmu. Groza nie używa ciszy po to, żebyśmy przestali słuchać. Używa jej po to, żebyśmy zaczęli słuchać znacznie uważniej.
Dlaczego boimy się ciszy? Najbardziej niepokoi to, co może ją przerwać
Na koniec wróćmy do nocnego mieszkania. Lodówka przestała pracować. Za oknem chwilowo nie przejeżdża żaden samochód. Na klatce nikt nie chodzi.
Sama cisza nie oznacza, że wydarzyło się coś złego. W innych okolicznościach dokładnie ten sam stan może być przyjemny. Pozwala odpocząć, zasnąć albo przez chwilę odciąć się od nadmiaru bodźców. Zmienia się dopiero wtedy, gdy dostajemy powód, żeby na coś czekać. Jeśli chwilę wcześniej ktoś nacisnął klamkę, cisza za drzwiami nie uspokaja. Brak kolejnego dźwięku nie mówi nam, że człowiek odszedł. Mówi tylko, że nie wiemy już, co robi.
I być może właśnie dlatego cisza tak często pojawia się chwilę przed tym, co zapamiętujemy z filmu jako „straszną scenę”. Najważniejsze mogło wydarzyć się wcześniej. Twórca odebrał nam część informacji. A my zaczęliśmy czekać na moment, w którym znowu coś usłyszymy.
Piotrek, Prawdziwa Groza
ŹRÓDŁA
- Rui Zhe Goh, Ian B. Phillips, Chaz Firestone — The perception of silence — Proceedings of the National Academy of Sciences, 2023 Publikacja PNAS / PMC
- Ana B. Lao-Rodríguez, Erich Schröger, Manuel S. Malmierca — The sound of silence: Omission responses and how the brain predicts in the absence of sound — Neuroscience & Biobehavioral Reviews Publikacja w ScienceDirect
- Dan W. Grupe, Jack B. Nitschke — Uncertainty and anticipation in anxiety: an integrated neurobiological and psychological perspective — Nature Reviews Neuroscience, 2013 Publikacja w Nature Reviews Neuroscience
- Moritz Lehne, Stefan Koelsch — Toward a general psychological model of tension and suspense — Frontiers in Psychology, 2015 Publikacja w Frontiers in Psychology
- Jennifer Walden — rozmowa z Ethanem Van der Rynem i Erikiem Aadahlem — How A Quiet Place’s essential sound was created — A Sound Effect Wywiad o dźwięku A Quiet Place
- Jennifer Walden — rozmowa z Lewisem Goldsteinem i Tomem Ryanem — Behind the creepy sound of Hereditary (and why it’s so intense) — A Sound Effect Wywiad o dźwięku Hereditary
- A Sound Effect — rozmowa z zespołem audio Remedy Entertainment — Behind the Haunting Sound of Alan Wake 2 Wywiad o dźwięku Alan Wake 2




